Wielkanocny stół

W tym roku postawiłam na aranżację lekko w stylu boho. Wiedziałam, że pójdę w naturalne materiały i ciemny niebieski. Rzeczy pochodzą z mojego domu albo zostały dokupione w komisie i trochę przeze mnie przerobione, tak jak np. stojak na kwiaty, o którym napiszę w osobnym poście. Moim wymarzonym elementem była ceramika bolesławiecka i w końcu miałam pretekst aby coś kupić. Aż wstyd, że mieszkając w Bolesławcu, wszystkim kupowałam ceramikę w prezencie a sama jej nie miałam. Kolekcję swoją zaczęłam skromnie od 6 talerzyków, ale liczę, że z czasem będę dokupować coraz więcej i więcej 🙂

Naturalny obrus

Mamy duży dębowy stół i bardzo ciężko jest znaleźć pasujący obrus. A mi zamarzył się taki grubo pleciony. Kupiłam więc dwa razy po dwa metry surówki bawełnianej i zszyłam części ze sobą. Brzegi postrzępiłam i zyskałam kremowy, gruby i naturalny obrus w stylu boho. Bieżniki to nic innego jak dwa kawałki materiału, gdzie brzegi zostały podwinięte pod spód.

Nakrycie stołu

Jak już wcześniej pisałam, moją bazą wyjściową były ceramiczne talerze malowane w tradycyjny bolesławiecki wzór. Położyłam je na gładkich beżowych obiadowych talerzach. Ich jedyną wadą jest to, że nie mieszczą się do zmywarki, dlatego rzadko ich używam. Pod talerzami znajdują się wyplecione przeze mnie wianuszki z elastycznych gałązek brzozowych. Złote sztućce, według mnie, idealnie pasują do niebieskości. Te akurat pochodzą z Ikea, a zostały kupione na allegro za połowę swojej ceny.

 

Dekoracje

Zajączki z origami są hitem u mnie w tym roku. Dość nowoczesne i minimalistyczne w formie ale pomyślałam, że jak wykonam je z szarego papieru to nabiorą bardziej swojskiego wyglądu. Sami powiedzcie, że białe by tutaj nie pasowały i wyglądałyby dość tandetnie. Dodatkowo origami to wspaniały pomysł bo takie zajączki można wykonać praktycznie za darmo – kartki w domu raczej każdy ma 😀 Wystarczy poświęcić trochę czasu na ich zrobienie. Nie ukrywam, że jest to bardzo pracochłonne zajęcie. Jednego zajączka robi się ok. 15 minut, a gdy zaczynałam to nawet pół godziny. Natomiast przy trzecim robiłam już z pamięci i szło mi bardzo szybko. Z pierwszym zającem nie poszło mi najlepiej, tak go zmasakrowałam, że musiałam go wyrzucić ale jak to mówią: praktyka czyni mistrza. Nie kupowałam specjalnego papieru do origami, według mnie to zbędny wydatek.

Zajączka wykonałam wg tego tutorialu na yt https://www.youtube.com/watch?v=kOeX5kuW2gQ

Dodatkowym zielonym elementem są zielone „trawo-mchy”. Nie znam dokładnej nazwy tej rośliny. Wiem, że ładnie się rozrasta i na wiosnę wysadzę je w donicy na balkonie. Teraz posadziłam je w białych foremkach do muffinów 🙂

 

Wianek

Po materiał na wianek wybrałam się do lasu. Jest to zwykły mech leśny przywiązany cienkim zielonym drutem do formy wianka. Formę wykonałam ze zgniecionych gazet ściśniętych drutem, następnie obklejona została szeroką taśmą klejącą aby wilgoć z mchu nie namoczyła gazet.

Napis wygląda jakby został wycięty z drewnianej sklejki. Nic bardziej mylnego, jest to cienka gąbka w kolorze beżowym, którą można kupić w sklepie papierniczym. Świetnie się z niej wycina kształty i jest dość sztywna. Napis przyklejony jest do drucika, dzięki temu wszystko się trzyma.

Tak wygląda zaczęty wianek

Jeszcze kilka zdjęć całości

 

Jestem Patrycja. Mam 26 lat. Urodziłam się jako multipasjonatka ładnych rzeczy, a z wykształcenia jestem architektem wnętrz. Robię rzeczy #diy do mieszkania i przy okazji je tutaj pokazuję.

Jeśli zakupy, to z konieczności. Bardziej wolę przerabiać niż kupować nowe. Więcej o mnie…